jan-kiepura-festiwal-w-krynicy

BRUNETKI, BLONDYNKI I… FESTIWALOWE CIEKAWOSTKI

Jako aktor w filmie „Ich liebe alle Frauen" kochał wszystkie kobiety, jako śpiewak -tylko brunetki i blondynki. Swoim tenorem oczarował cały świat, ale sercem zawsze był w Polsce, a szczególnie w Krynicy – Zdroju, gdzie postawił swój jedyny polski dom. Dlatego właśnie tutaj, w mały uzdrowisku, odbywa się co roku, od 45 lat największe letnie wydarzenie muzyczne – Europejski Festiwal im. Jana Kiepury. Powszechnie znany w Polsce i na świecie, jednak skrywa wiele tajemnic, które każdy szanujący się kryniczanin powinien odkryć. Zapraszam więc w podróż, która zaczyna się w 1967 roku.


FESTIWAL ARII I PIEŚNI, CZYLI JAK TO SIĘ ZACZĘŁO

-Pomysł właściwie powstał już wcześniej, bo w 1966 roku– mówi pan Aleksander Półchłopek, syn Stefana Półchłopka, inicjatora i twórcy festiwalu. – Tata już dawno chciał zorganizować w Krynicy jakąś imprezę, która przywróciłaby jej przedwojenną świetność.
Spotkanie z Kiepurą i oczarowanie jego osobą było wystarczającą inspiracją, aby planowane wydarzenie nabrało określonego charakteru. Tak narodził się Festiwal im. Jana Kiepury. Jednakże, obdarzenie go takim, a nie innym patronem było bardzo ryzykowne i wymagało niemałej odwagi, bowiem w jednym z numerów „Przekroju" Jan Kiepura z małżonkąz 1958 roku ukazał się artykuł krytykujący postawę najpopularniejszego polskiego śpiewaka. Jak wiadomo, artysta opuścił Polskę i grał w niemieckich filmach, co według władz było równoznaczne z pracą dla Rzeszy, a w rezultacie zdradą ojczyzny. Jednak, odgórną zgodę na nazwę szczęśliwie udało się uzyskać. Po ustaleniu wszystkich potrzebnych formalności cały plan można było nareszcie wcielić w życie. 
- Potrzebna była duża sala estradowa, ale w Krynicy takowej nie było – dodaje po chwili pan Półchłopek. - Były też plany budowy takiego obietu. I chociaż osiągnęły one zaawansowany poziom, to wprowadzona reforma terytorialna obróciła wszystko wniwecz. A ponieważ Pijalnia Główna była jeszcze w projekcie, tata postanowił zorganizować pierwszy festiwal na deptaku.
Miejscem awaryjnym była sala teatralna w Starym Domu Zdrojowym i kino „Jaworzyna".
- Nieprawdą jest zatem pogłoska, że na deptaku odbywały się festiwale dopiero w latach 80-tych. Już te pierwsze miały tutaj miejsce! – prostuje pan Aleksander.
A jak było z resztą? Niebanalnym problemem okazał się brak miejsc – i siedzących i noclegowych.

Pomnik-Jana-Kiepury-w-Krynicy-Zdroju- Publiczność siedziała na krzesłach pożyczonych z pobliskich sanatoriów. A noclegi dla solistów i orkiestry załatwiono cudem – zdradza pan Półchłopek. – Wszystkie pokoje były już zajęte, więc, proszę sobie wyobrazić, ile kombinacji wymagało uzyskanie takich miejsc.
Oczywiście wszystko się udało i można było zaczynać. Pierwszy festiwal wystartował w 1967 roku, czyli rok po śmierci Kiepury. Ze względu na bardzo ograniczony budżet i mozliwości techniczne, transmisja telewizyjna była zbyt drogim przedsięwzięciem, ale o kulturowej inwencji pana Stefana Półchłopka dowiedziały się prasa („Dziennik Polski", „Tempo", „Gazeta Krakowska") i stacje radiowe. Nie obeszło się więc bez medialnego szumu i rozgłosu.

Zaproszono najznakomitsze głosy polskiej sceny operowej, dzięki czemu impreza od razu nabrała dużego formatu. W czołówce gwiazd można było wymienić: Wiesława Ochmana, Delfinę Ambroziak, Krystynę Szczepańską, Romana Węgrzyna, czy Andrzeja Hiolskiego. Królowała też Orkiestra Filharmonii Krakowskiej, ale honorowym gościem była wdowa po mistrzu – Marta Eggerth, która pojawiła się już na pierwszym festiwalu, a nie – jak mówiono – dopiero na późniejszych. List wraz z zaproszeniem wysłał do niej twórca imprezy, pan Stefan Półchłopek, a ona z radością na niego odpowiedziała i swoją obecnością dodała splendoru dwudniowej operowej przygodzie, która, na szczęście, nie okazała się jednorazową. Bowiem wszystko, co właściwe wielkiemu wydarzeniu, było i na krynickim deptaku – rewia gwiazd, media i wspaniała publiczność, dzięki którym małe uzdrowisko oddychało powietrzem stolicy kulturalnej.

GWIAZDA I MISTRZ W KRYNICY 

Początek lat 80-tych. Rozruchy, stan wojenny, cięcia funduszy dla wydarzeń kulturalnych. To wszystko pogrąża polską rzeczywistość i krynicki festiwal. Jednak nie do końca. W środowisku muzycznym pojawia się bowiem popularyzator muzyki klasycznej i poważnej, ulubieniec publiczności, zawsze elegancki i nierozstający się z garniturem Bogusław Kaczyński. Organizatorzy letniego widowiska, nie namyślając się wiele, proponują mu funkcję dyrektora artystycznego, którą on przyjmuje i już w 1984 roku spragniona nowych wrażeń muzycznych publiczność jest świadkiem prawdziwego renesansu. Festiwal odradza się i to w jaki sposób! Czasy, w których telewizja jest bardziej dostępna i możliwości medialne Bogusława Kaczyńskiego pozwalają organizatorom rozwinąć skrzydła. Od tego czasu te kilka dni przepojone operą zyskują większą rangę i od 2003 r. nową nazwę: Europejski Festiwal im. Jana Kiepury. Nowe miana otrzymuje również sam Kaczyński – w 2002 roku – tytuł Gwiazdy Telewizji Polskiej, a w 2006 roku – Mistrza Mowy Polskiej. Kryniczanie z zaszczytem witają co roku tego szanownego gościa i w efekcie władze Krynicy w 2002 r. przyznają mu honorowe obywatelstwo miasta.
Przy okazji należy też wspomnieć o osobie, która miała duży udział w sprowadzeniu nowego dyrektora artystycznego do Krynicy. To pan Stefan Sopata, ówczesny dyrektor organizacyjny festiwalu swoim uporem i wytrwałością namówił Bogusława Kaczyńskiego na przyjazd do górskiego uzdrowiska, które ten potem odwiedzał co roku jak dyrektor artystyczny i organizator festiwalu. Aż do teraz...

Festiwal im. Jana Kiepury w Krynicy-Zdroju

FESTIWAL „OD KUCHNI"

... bo, w tym roku, to Krynica powraca do szczytnej funkcji organizatora 46 Festiwalu im. Jana Kiepury. Jak wynika z oficjalnych informacji, burmistrz uzdrowiska – dr Dariusz Reśko podjął decyzję o organizacji imprezy na przełomie kwietnia i maja bieżącego roku. A jak przygotowania wyglądają nieoficjalnie? Dzięki pani Beacie z biura festiwalu pozwoliłam sobie zajrzeć do festiwalowej „kuchni".
-Jeśli miałabym porównywać organizację festiwalu 10 lat temu z tą dzisiaj, to... wygląda ona dokładnie tak samo. – śmieje się pani Beata. – Chociaż dla mnie jest ona z roku na rok łatwiejsza. –kontynuuje. – Zajmuję się rezerwacją i sprzedażą biletów od 10 lat. Najbardziej pracę ułatwia mi komputer z programem do sprzedaży i rezerwacji (laserowa maszynka), ale bilety wypisuję ja. Ręcznie! W tym roku jest ich 11 tysięcy, ale gdy festiwal trwał dłużej, było ich dużo, dużo więcej. – dodaje.

Festiwal-Jana-Kiepury-w-Krynicy-Zdroju
Małą ciekawostką jest to, że zawsze, co roku, najszybciej sprzedają się bilety na... zakończenie, które tym razem zostanie zwieńczone śpiewem Jacka Ścibora i Koncertem Polskich Tenorów.
A jeśli wciąż jesteśmy przy biletach i miejscach, to oczywistością jest, że każdy chce siedzieć tuż pod sceną. Pani Beata mówi, że godne miejsca to również te przy środkowym przejściu lub obok roślin.
- Miejsca siedzące podzielone są na trzy sektory. Pierwszy( 1-25 rząd) to ten najbliżej sceny, więc i bilety na tę strefę są najdroższe. –zdradza pani Beata.
Jednak zajmujący dwa pozostałe sektory (26 – 39 rząd i 40 – 62 rząd) nie powinni czuć się poszkodowani. Sala wyposażona jest dodatkowo w dwa telebimy, które zapewniają komfort oglądania nawet z ostatniego rzędu.
Resztą organizacji zajmuje się w tym roku Centrum Kultury w Krynicy – Zdroju. Z zapewnień burmistrza miasta wynika, że jest to przygotowanie na najwyższym poziomie. Nie pozostaje mi zatem nic więcej, jak zaprosić bardzo gorąco Państwa na tegoroczny, już 46. krynicki festiwal. Plejada gwiazd muzycznej sceny, doniosłe wrażenia i ponadczasowy repertuar – gwarantowane. O szczegółach więcej w załączonym PROGRAMIE FESTIWALU.

Ewelina Kotlarz 5.08.2012
Krynicka Organizacja Turystyczna